You are currently viewing WYWIAD- DIXIE COMPANY

WYWIAD- DIXIE COMPANY

W nowym roku z ogromną przyjemnością przedstawiam Państwu poznański zespół Dixie Company.

Odpowiedzi na pytania udzielał Piotr Soroka- lider i perkusista zespołu (więcej o Panu Piotrze na www.gloswielkopolski.pl/piotr-soroka-zycie-nie-tylko-w-rytmie-dixielandu/ar/3610993  ).

Dzięki uprzejmości Pana Piotra mamy również prezent noworoczny w postaci dwóch kolęd nagranych przez Dixie Company. Dziękujemy.

 

  1. Jaka była geneza powstania nazwy zespołu?

Poznańską formację jazzu tradycyjnego Dixie Company założył w 1994 roku puzonista Krzysztof Zaremba materializując swoje studenckie pasje. Powstanie zespołu było kontynuacją działalności Night Jazz Orchestra, utworzoną przez studentów Akademii Muzycznej, z powodzeniem koncertującej na przełomie lat 70. i 80.

  1. Jaki jest aktualny skład Waszego zespołu?

Jakub Marszałek – trąbka

Rafał Kubale – klarnet

Krzysztof Zaremba – puzon

Wojciech Warszawski – bandżo, gitara, śpiew

Mariusz Gajdziel – kontrabas

Bogdan Ciesielski – fortepian, aranżacje

Piotr Soroka – perkusja, tarka

  1. Czy jesteście muzykami z wykształcenia, czy macie jakieś inne wyuczone zawody?

Część kolegów ma wyższe wykształcenie muzyczne, część średnie, ale także ekonomiczne. Perkusista z wykształcenia jest plastykiem. Przez kilka dekad pracował jako renowator dzieł sztuki, a w wolnych chwilach uprawia grafikę łącząc te pasję z muzyką.

 

  1. Muzyka jest Waszym podstawowym źródłem utrzymania?

Nie dla wszystkich. Trzech z nas jest już emerytami, natomiast pozostali pracują jako wykładowcy muzyki.

  1. Czy często w czasie koncertów improwizujecie, czy też macie wszystko “wypróbowane”, a improwizacje zostawiacie na jam session?

Oczywiście partie improwizowane rodzą się w sposób naturalny, a każda z nich jest nowym odkrywaniem przestrzeni jazzowej. W zasadzie w każdym wykonywanym utworze oprócz tematu są zawsze partie improwizowane.

  1. Czy macie jakieś przesądy związane z czasem przedkoncertowym?

Nie mamy takich przesądów, ale mieliśmy kilka dramatycznych sytuacji drogowych, które zakończyły się szczęśliwie dzięki “opatrzności bożej”.

  1. Czy mieliście koncerty, na których czuliście wyjątkową interakcję z publicznością (gdzie, kiedy)? Czy macie swoje ulubione miejsca, imprezy koncertowe?

Niewątpliwie z najlepszą reakcją ze strony publiczności spotkaliśmy się w czasie naszych koncertów w trakcie Sacramento Music Festival w latach 2014-2016. Zagraliśmy też w kilku innych miejscowościach zachodniego wybrzeża USA: Santa Monica, Los Angeles, San Diego i San Francisco, gdzie za każdym razem mieliśmy standing ovation. Takie reakcje są charakterystyczne dla amerykańskich uczestników koncertów jazzowych. Drugim takim miejscem jest stolica Saksonii gdzie od 50 lat odbywa się Internationales Dixieland Festival Dresden. W 2016 roku uczestniczyliśmy w gigantycznej, trwającej kilka godzin paradzie jazzowej oglądanej przez ponad 400 tysięcy widzów. Żartujemy, że nieraz mamy większą publiczność niż chociażby kultowi Rolling Stones.

  1. Czy są zespoły, muzycy, którzy byli wzorem artystycznym dla Was , z którymi chcielibyście ewentualnie wystąpić?

Mieliśmy zaszczyt wystąpić u boku dwóch gigantów europejskiego jazzu tradycyjnego Kenny Balla oraz Mr Acker Bilka. Ten drugi “namaścił” naszego klarnecistę Rafała Kubale, powierzając mu wykonywanie wielkiego przeboju Stranger On The Shore. Marzy się nam zaproszenie na nasz Poznań Old Jazz Festival holenderskiego The Dutch Swing College Band, ale potrzebne są na to duże środki finansowe.

  1. Czy fakt, że zespoły grające jazz tradycyjny mają często wysoka średnią wiekową nie stanowi zagrożenia dla tej muzyki w przyszłości ?

Czy widzicie w swoim otoczeniu młodych zainteresowanych taką twórczością?

Młodzi debiutujący jazzmani niechętnie sięgają do źródeł jazzu starając się grać od razu jego najbardziej wyrafinowane i nowoczesne jego formy. Z drugiej strony

w czasie koncertów obserwujemy duże zainteresowanie młodych ludzi, często niemających nawet świadomości, jaki rodzaj muzyki oferujemy. Jest to pewnie wynikiem słabej edukacji i totalnego braku jazzu w tzw. mediach głównego nurtu.

  1. W pewien sposób Wasze życie podporządkowane jest muzyce. Czy nie rodzi to konfliktów z najbliższymi osobami, czy są one pogodzone

z faktem, że często wspólne plany determinuje właśnie muzyka?

Nie, w naszym przypadku nie ma takich sytuacji.

  1. Prosimy o jakąś anegdotę związaną z Waszymi koncertami.

Do zabawnej sytuacji doszło przed jednym z naszych koncertów w Niemczech.

W pewnym momencie do sceny podszedł organizator z zapytaniem cole? Myśleliśmy, że chodzi o coca colę, więc nasza redakcja była natychmiastowa “kein cole Bier bitte” (nic tak, jak złoty trunek nie pobudza muzycznej wyobraźni jazzmanów). W efekcie chodziło o nasze diety, gdyż w niemieckim slangu podobnie jak u nas, der Kohl czyli kapusta oznacza także pieniądze.